Polska to mój kraj, Warszawa to mój region, Bielany to moje miasto, Chomiczówka to moje osiedle...

Pocztówka z Ursusa


Link 26.06.2011 :: 07:55 Komentuj (10)


Ursus, okolice urzędu dzielnicowego i CH Factory, zdjęcie z kładki nad torami kolejowymi.



Żegnaj, Saska Kępo


Link 19.06.2011 :: 18:51 Komentuj (12)

Saska Kępa


Na Saskiej Kępie przepracowałem równo rok swojego życia.


Wcześniej przez 7 lat pracowałem przy Rondzie ONZ (dla nieznających Warszawy: szerokie arterie, wieżowce, tuż obok Pałac Kultury i Dworzec Centralny, ogólnie wielkomiejsko) i gdy zmieniłem miejsce pracy na Saską Kępę, poczułem się jak na prowincji. Wąskie ulice, niskie domy, małe sklepiki... Brakowało mi wielkomiejskości. Stopniowo jednak, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, coraz bardziej się do Saskiej Kępy przekonywałem, by się z nią w końcu zaprzyjaźnić. I gdy już ten moment nastąpił... gruchnęła wieść, że firmę, w której przyszło mi pracować, przenoszą na Okęcie.


Podobno teraz jest taka "moda", że firmy przenoszą się na południe Warszawy, tak usłyszałem od jednej z pracownic, która sama "zyska" fatalny dojazd do pracy, ale ślepo wyznaje linię szefostwa, w trosce o swoją posadę. Cóż, moda...  Tak samo, jak istnieje "moda" na wyprowadzanie się firm na południe, istnieje też "moda" na przenoszenie się mieszkańców na północ, hen na Białołękę. Widać codzienne kursowanie przez całą Warszawę, z "modnego" mieszkania na północy do "modnej" pracy na południu, samo w sobie jest szczytem mody, no bo jak inaczej wytłumaczyć ten absurd? Bo racjonalnie się nie da. Nowa lokalizacja firmy nie podoba się praktycznie żadnemu z pracowników, nie na Okęciu szukaliśmy pracy. Oczywiście zdanie załogi nie było brane pod uwagę, szefostwo firmy jest wręcz tak "otwarte" na dialog, że jak przeczyta mój wpis, to wylecę z roboty. Ale mam to gdzieś, poradzę sobie, już nieraz sobie radziłem w różnych trudnych sytuacjach, więc się nie przejmuję. Niech zwalniają.


Ale jeszcze nie zwolnili, więc jutro zaczynam pracę na Okęciu. Z Bielan to tylko 15 km, więc o co ja się właściwie czepiam?


Tą fotką żegnam się z Saską Kępą. Zrobiłem ją gdzieś między Londyńską i Międzynarodową.



Szarość dnia


Link 16.06.2011 :: 09:35 Komentuj (5)

Saska Kępa


Dwie kobiety, duża i mała. Móże w ten szary ponury dzien poszły jedynie dokonać drobnych poprawek krawieckich? A może zamiast tego zagrały w Lotto, wygrały 7 baniek i teraz planują podróż na Malediwy? Któż to wie...


Miejsce: Saska Kępa, ul. Walecznych.



"Pacynka" ze Starówki


Link 14.06.2011 :: 12:28 Komentuj (14)


"Pacynkami" nazywam zdjęcia, które przedstawiają jakieś tam zabytki, najczęściej są czarno-białe i wedle założenia autora mają "oddawać klimat".


Od razu uczciwie mówię - "pacynek" nie lubię robić i nie lubię ich oglądać, choć wiem, że w odbiorze przeciętnego Kowalskiego taka "pacynka" ma dużo większą szansę zostać uznana za "bardzo fajne zdjęcie", niż fotka szaro-burego blokowiska, która odbierana jest jako"nudna, bez polotu i w ogóle beznadziejna". Czasem odnoszę wrażenie, że przeciętny człowiek, na codzień obcujący z blokami, krzywymi wiatami przystanków i odrapanymi PRL-owskimi pawilonami, ma z tym jakiś wewnętrzny problem, próbuje od tego za wszelką cenę uciec, zachwyca się zdjęciami jakiegoś odpicowanego pałacyku nad wodą i sam takie coś fotografuje, gdy już weźmie aparat do ręki. Przeglądając na róznych blogach czy forach zdjęcia z Warszawy, zauważyłem u wielu ludzi manierę fotografowania takich właśnie zabytkowych form przy jednoczesnym unikaniu mierzenia się z rzeczywistością otaczającą.


Dlatego i ja ten raz zrobiłem "pacynkę", wrzucam ją na bloga i przeciętnemu odbiorcy uciekającemu od rzeczywistości niniejszym dedykuję. A co tam :)



Mięso-wędliny


Link 27.05.2011 :: 13:58 Komentuj (4)

Bemowo - sklepik


Zdjęcie przedstawia sklepik, jakich w Polsce jest tysiące. Ten okaz stoi sobie na warszawskim Bemowie.


Po co to robię? Powiedzmy sobie uczciwie - moje otoczenie to nie Zamek Królewski i Stare Miasto, to nie pawie kroczące dumnie po Łazienkach, nie są nim także sielskie i nastrojowe widoki gór o zachodzie słońca (tudzież strumyków czy innych drzewek). Moje otoczenie to krzywe przystanki autobusowe, blaszane budy, PRL-owskie bloki, koślawe garaże, zapuszczone stacje kolejowe... Nie, nie próbuję się kłócić z tym otoczeniem, nie próbuję uciec od niego. Ono jest moje, przyjmuję je i uwieczniam takim, jakie ono jest.


Na szczęście w sieci pełno jest zdjęć ze znacznie przyjemniejszymi obrazkami. Każdy ma wolny wybór i to jest piękne.



Przystanek Walecznych


Link 24.05.2011 :: 07:18 Komentuj (5)

Saska Kępa, przystanek Walecznych


Przystanek Walecznych na Saskiej Kępie jest trochę taki jak cała Warszawa, co ileś lat waleczna, a na codzień krzywa. Ot kulawa rzeczywistość...



Inwestycja


Link 21.05.2011 :: 08:54 Komentuj (5)

Chomiczówka


Osiedle Chomiczówka, 20 maja 2011 r. Warszawa wciąż rośnie.


Oby tylko rozległych osiedlowych terenów zielonych kiedyś do końca nie zabudowali...



Stacja Łapy


Link 17.05.2011 :: 17:40 Komentuj (9)
Łapy - dworzec kolejowy

Łapy - dworzec kolejowy

Łapy - dworzec kolejowy

Łapy - dworzec kolejowy


Łapy to małe miasteczo pół godziny jazdy od Białegostoku. Na miejscowej stacji kolejowej spędziłem kilkanaście minut swojego życia, robiąc kilka fotek oraz wysłuchując opowieści miejscowego pijaczka, jak to dobrze działo się w miasteczku w PRL-u, a jak źle jest teraz.


Oglądając otoczenie stacji oraz patrząc na miasteczko z okien pociągu, w to akurat jestem w stanie uwierzyć. Wszystko wokół było opuszczone, niszczejące, zdewastowane, pozbawione życia. Obserwując okolicę zarówno z peronu stacji jak i z okien pociągu odniosłem wrażenie, że największą atrakcją okolicy jest spożywanie alkoholu i kibicowanie Jagiellonii Białystok. I w sumie nic więcej. Ot proza życia...


To na razie tyle wojaży, jutro wracam na blogu do swojego miasta. Do Bielan.



Komunijni goście - cz. 2


Link 16.05.2011 :: 11:11 Komentuj (2)



Komunijni goście na Bemowie - część druga i ostatnia

Nawet spodobało mi się fotografowanie komunijnych gości. Za tydzeń spróbuję znowu.



Cień


Link 10.05.2011 :: 10:07 Komentuj (4)


Wawrzyszew - zanim przeniosłem się na pobliską Chomiczówkę, tu spędziłem wiele lat swojego życia...


Za moimi plecami stoi przykościelny budynek, gdzie kiedyś chodziłem na religię. Czy wyobrażacie sobie dziś religię poza szkołą? Ja to jeszcze pamiętam. Tej kostki bauma, na którą pada mój cień, wtedy nie było. Był trawnik i zaraz za nim dzikie ogródki działkowe. Szmat czasu.


Blokowiska będą gościć tutaj często. Lubię bloki, to są moje klimaty, to jest moje życie...



Załóż bloga

kontakt: lukasz.1978@gazeta.pl

Archiwum

2017
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
2015
2014
2013
2012
2011

Kategorie

Banał(14)
Czerń i biel(10)
Konsumpcja(7)
Blokowiska(7)
Polskie drogi(5)
Cukierkowe kolory(3)
Szara rzeczywistość(3)

Linki

Syreni Gród

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl